Antonio Martínez Arboleda: “Pepe”

 

Wiersz przetłumaczony przez Kamila Żukowska (Uniwersytet Łódzki) i czytany przez Bea Lenc-Studniarska

Pepe 

 

Ostrożny chód, 

spięte plecy, 

gruba szyja, 

czcigodna łysina, 

krople zaschniętej krwi 

z nieporadności przy goleniu. 

 

W towarzystwie 

anioła bez skrzydeł, 

z tych, którzy idą zmęczeni 

w rytmie kwaśnego bębna wnętrzności   

przez ulice pełne złomu, 

przez place godne pożałowania. 

 

Tego dnia 

ogień piekieł 

postanowił przygasnąć na chwilę, 

by pozostać niezauważonym, 

z obawy, że to  

byłby jego koniec. 

 

Tej nocy 

kwadratowy biały księżyc, 

milczący, 

pusty, 

jedyne źródło światła 

w czasie niewzruszonego czuwania, 

został przyćmiony dobrem  

i gorącym blaskiem. 

 

I następnego poranka 

anioł począł iść 

w nierównym rytmie, 

krokiem  

radośnie swobodnym.  

 

I już na ulicy 

szukał w zakamarku pamięci 

pieśni 

dla swej radości, 

drogi 

do miejsca zapomnienia. 

 

 

Leído por el autor

Pepe

 

Andar circunspecto,

espalda cargada,

cuello gordo,

santa calva,

gotas de sangre reseca

de no saberse afeitar.

 

Acompañado

de un ángel sin alas

de los que marchan cansinos

a ritmo de tambor de tripas agrio

por calles de saldo,

por plazas de lástima.

 

Ese día,

el fuego de los infiernos

decidió apaciguarse por un rato,

para no llamar mucho la atención,

temeroso de que aquello fuese

un aviso de su fin.

 

Esa noche,

la luna cuadrada y blanca,

silenciadora,

vacía,

fuente única de luz

en la vigilia despiadada,

quedó eclipsada de bienes

y calórico resplandor.

 

Y a la mañana siguiente,

el ángel echó a andar

sin ritmo que seguir,

con paso

gozosamente deslavazado.

 

Y ya en la calle

rebuscó en el contenedor de su memoria

una canción

para su dicha,

un compás

donde olvidar.

 

(Del libro Los viajes de Diosa)

Sitio del autor