Sara Búho: “Wspomnienia z przyszłości”

Sara Búho (CC BY – Secretaría de Cultura de la Ciudad de México – Flickr)

Wiersz przetłumaczony przez Joanna Striker (Uniwersytet Łódzki) i czytany przez Bea Lenc-Studniarska

Wspomnienia z przyszłości 

 

Poranki nie zawsze są słuszne. 

 

Chmury podtrzymują mój ciężar,  

powietrze przeszywa mnie, jak gdybym była bezcielesna, 

a wspomnienie tego kim byłam, wciąż na mnie ciąży. 

 

Świta i jestem przebudzona; 

nie znajduję sposobu na odnalezienie się 

w śladach, które zostawił ktoś inny 

w mojej własnej pewności siebie i w moich krokach. 

 

To nie ja, lecz kiedyś byłam sobą. 

 

Zmierzcha i kroki teraźniejszości 

zmieniają, 

niszczą, 

i tworzą minutę, która właśnie mi upłynęła. 

 

Trwam w tej sekundzie, 

żeby przypomnieć sobie, że beze mnie nie ma przyszłości. 

 

Zapada zmrok i zostają tylko ślady, 

zawsze pełne, 

zawsze puste, 

niefortunnych prób egzystencji 

wyczekując uważnie mojego powrotu. 

 

Poranki nie zawsze są słuszne. 

 

 

RECUERDOS DEL FUTURO  

 

Las mañanas no siempre son justas.  

 

Las nubes soportan mi peso,   

el aire me atraviesa como si no tuviera cuerpo,  

y el recuerdo de quien fui se clava a su pesar. 

 

Amanece y soy consciente;  

no hallo el modo de reconocerme  

en las huellas que dejó otra persona  

con mi mismo aplomo y mis pies.  

 

No soy yo, pero un día lo fui.  

 

Atardece y el pisar del presente  

modifica,  

destruye  

y construye el minuto que acabo de agotar.  

 

Consumo lentamente este segundo  

Para recordarme que sin mí no hay futuro.  

 

Anochece y sólo quedan las huellas,  

siempre llenas,  

siempre vacías, 

de atropellados intentos de existencia  

aguardando atentamente mi regreso.  

 

Las mañanas no siempre son justas.  

 

Juan Luis Bedins: “Cierpiąca skóra morza”

 

Wiersz przetłumaczony przez Kamila Żukowska (Uniwersytet Łódzki) i czytany przez Bea Lenc-Studniarska

Cierpiąca skóra morza 

 

Cierpiąca skóra morza 

wylewa łzy 

z powodu wilgoci, którą wypiły 

morskie fale, 

radość i cierpienie, 

ogień z soli na jej piersiach. 

Oddech nocy 

gryzie jej łono 

i przenika ciało znane i obce, 

ciało już bez twarzy, 

które zostaje i ucieka 

jednocześnie.   

 

Leído por el autor

Piel doliente del mar

 

La piel doliente del mar

derrama lágrimas

de tanto licor como bebieron

sus olas,

placer y sufrimiento,

fuego de sal sobre su busto.

El aliento de la noche

muerde su pubis

y penetra su cuerpo conocido y extraño,

cuerpo ya sin rostro,

que se queda y que huye

al mismo tiempo.

 

Antonio Martínez Arboleda: “Pepe”

 

Wiersz przetłumaczony przez Kamila Żukowska (Uniwersytet Łódzki) i czytany przez Bea Lenc-Studniarska

Pepe 

 

Ostrożny chód, 

spięte plecy, 

gruba szyja, 

czcigodna łysina, 

krople zaschniętej krwi 

z nieporadności przy goleniu. 

 

W towarzystwie 

anioła bez skrzydeł, 

z tych, którzy idą zmęczeni 

w rytmie kwaśnego bębna wnętrzności   

przez ulice pełne złomu, 

przez place godne pożałowania. 

 

Tego dnia 

ogień piekieł 

postanowił przygasnąć na chwilę, 

by pozostać niezauważonym, 

z obawy, że to  

byłby jego koniec. 

 

Tej nocy 

kwadratowy biały księżyc, 

milczący, 

pusty, 

jedyne źródło światła 

w czasie niewzruszonego czuwania, 

został przyćmiony dobrem  

i gorącym blaskiem. 

 

I następnego poranka 

anioł począł iść 

w nierównym rytmie, 

krokiem  

radośnie swobodnym.  

 

I już na ulicy 

szukał w zakamarku pamięci 

pieśni 

dla swej radości, 

drogi 

do miejsca zapomnienia. 

 

 

Leído por el autor

Pepe

 

Andar circunspecto,

espalda cargada,

cuello gordo,

santa calva,

gotas de sangre reseca

de no saberse afeitar.

 

Acompañado

de un ángel sin alas

de los que marchan cansinos

a ritmo de tambor de tripas agrio

por calles de saldo,

por plazas de lástima.

 

Ese día,

el fuego de los infiernos

decidió apaciguarse por un rato,

para no llamar mucho la atención,

temeroso de que aquello fuese

un aviso de su fin.

 

Esa noche,

la luna cuadrada y blanca,

silenciadora,

vacía,

fuente única de luz

en la vigilia despiadada,

quedó eclipsada de bienes

y calórico resplandor.

 

Y a la mañana siguiente,

el ángel echó a andar

sin ritmo que seguir,

con paso

gozosamente deslavazado.

 

Y ya en la calle

rebuscó en el contenedor de su memoria

una canción

para su dicha,

un compás

donde olvidar.

 

(Del libro Los viajes de Diosa)

Sitio del autor

 

Pablo Pérez Rueda (Blon): “AႱƎﮐOɊ”

Blon. Imagen de RTVE

Wiersz przetłumaczony przez Kamila Żukowska (Uniwersytet Łódzki) i czytany przez Bea Lenc-Studniarska

AႱƎﮐOɊ

 

Ty co zawsze

byłaś wolna

w rękach poety,

we wzroku starca,

w głosie barda.

 

Ty co nigdy

nie wyróżniałaś

marszałka i włóczęgi,

pracowitego i głupca,

świętego i grzesznika.

 

Teraz chcą zaszyć

twoje szafirowe usteczka,

strzelić wprost,

by wyciszyć

twój głos.

 

Chcą wbić włócznię

w środek pępka

i chłostać w każdym wersie,

który tworzy twą pieśń.

 

Już nie szanują twej formy

ani nie podziwiają piękna

skrywającego w swej prawdzie

znak interpunkcyjny.

 

Kiedy spiją twą krew

i zostawią same żyły,

powiedz im, że nigdy nie umierasz

w umyśle pisarza.

 

Opowiedz im, jak pojawiłaś się

dużo wcześniej niż pismo

i jak powstałaś

przeciw tyranowi.

 

Że już nas nie zastraszą

ich haniebne groźby,

naszym imieniem jest Wolność

naszym nazwiskiem Słowa.

 

 

AIƎƧOɊ

 

Tú que siempre

has sido libre

en los dedos del poeta,

en la mirada del viejo,

en la voz del trovador.

 

Tú que nunca

has distinguido

al mariscal y al vagabundo,

al labrador y al inculto

al santo y al pecador.

 

Ahora pretenden coserte

tu boquita de zafiro,

dispararte a bocajarro

para silenciar

tu voz.

 

Quieren clavarte una lanza

en el centro del ombligo

y azotarte en cada verso

que compone tu canción.

 

Ya no respetan tu forma

ni admiran la belleza

que camufla en su verdad

un signo de puntuación.

 

Cuando se beban tu sangre

y dejen tus venas yermas

diles que tú nunca mueres

en la mente del autor.

 

Cuéntales cómo viviste

mucho antes de la escritura

y cómo te has levantado

delante del dictador.

 

 

Ana Gómez-Pavón: “Granica”

 

 

Wiersz przetłumaczony przez Ninę Woźniak (Uniwersytet Łódzki) i czytany przez Joannę Sapetę

 

granica

 

Przekroczyliśmy nieuchwytną granicę,

za którą kończy się rozwaga.

Od tego czasu opłakuję

twoją dostojną obojętność,

chłodne i formalne witam,

i całowanie powietrza przy twoich ustach.

 

 

Leído por Marisol Munuera

esa línea

 

Rompimos esa línea indefinible

que marca la prudencia.

Desde entonces, lamento

esa elegancia tuya  al ignorarme,

la helada cortesía de un saludo,

y el beso que te doy,  y no te roza.

Isabel González Gil: “Wrócić”

 

 

Wiersz przetłumaczony przez Malwinę Wakułę (Uniwersytet Łódzki) i czytany przez Joannę Sapetę

 

Wrócić

 

Wrócić

pozbierać wszystkie fragmenty

poprzedniego obrazu

dłonią

ślepą

głuchą

oniemiałą

pęknięte lustro

które wyostrzył czas

stworzyć historię w którą się wpasują

zwrócić pożyczone właścicielom

wszystkie kawałki wydają się zbędne lub zgubione

 

 

Leído por Antonio Martínez Arboleda

volver

 

Volver

recoger los fragmentos

de una imagen previa

con mano

ciega

sorda

enmudecida

espejo roto

que el tiempo ha afilado

inventar una historia donde encajen

devolver las prestadas a sus dueños

todas parecen piezas sobrantes o faltantes

 

Fotografía de José Amador Martín (Crear en Salamanca)

Isabel González Gil: “Ja ci mówię”

 

 

Wiersz przetłumaczony przez Malwinę Wakułę (Uniwersytet Łódzki) i czytany przez Joannę Sapetę

Ja ci mówię

 

Ja ci mówię że przed stworzeniem

ziemi i nieba

była tylko woda

że woda była przed Bogiem

 

przepaść na wielkiej powiece

Ty mi mówisz że nie

 

że na początku było słowo

którego okruchami wszyscy byliśmy

że nieśmiertelne pieśni Oceanu

są duchami które przynoszą zza morza

rybacy

że woda jest zwierciadłem

sfer niebieskich które krążą

z miłości do słowa

 

Ja cichnę i odruchowo ukrywam

złoty haczyk który orze mi pierś

od dnia gdy weszłam do Oceanu

pragnąc tamtego pierwszego słowa

 

 

Leído por Antonio Martínez Arboleda

yo te digo

 

Yo te digo que antes de la creación

de la tierra y de los cielos

solo había agua

que hubo agua antes del Dios

 

una sima en el gran párpado

Tú me dices que no

 

que en el principio era la palabra

de la que todos fuimos añicos

que los cantos inmortales de Océano

son fantasmas que traen de alta mar

los pescadores

que el agua es el espejo

de las esferas celestes que orbitan

de amor al verbo

 

Yo me callo y escondo por rutina

el anzuelo dorado que me surca el pecho

desde el día en que entré en el Océano

deseando aquella palabra primera

 

Fotografía de José Amador Martín (Crear en Salamanca)

Katy Parra: “Od nikogo do nikogo

 

 

Wiersz przetłumaczony przez Malwinę Wakułę (Uniwersytet Łódzki) i czytany przez Joannę Sapetę

 

od nikogo do nikogo

 

Morze wypluwa martwych,

martwych nieprzewidywalnych,

martwych czteroletnich,

martwych niedawno narodzonych,

kobiety i mężczyzn martwych,

spuchniętych od braku tlenu,

martwych nieznajomych, którzy przyspieszają

ostateczne nadejście śmierci.

Od nikogo do nikogo przychodzą,

smutnie wypluci

w obcym kraju,

wypluci nie tylko przez morze,

ale przez okrucieństwo i proch.

 

Morze wypluwa martwych

niezidentyfikowanych,

a nikt nie chce martwych, jeśli są nieznajomi,

jeśli przychodzą do twojego domu uciekając przed wojną

i przybywają wypaleni ucieczką.

 

Łatwiej jest patrzeć w innym kierunku.

Morze zapewne wie, dlaczego się ich pozbywa.

 

 

 

Leído por Blanca Palomero

de nadie a nadie

 

El mar escupe muertos,

muertos imprevisibles,

muertos de cuatro años,

muertos recién nacidos,

mujeres y hombres muertos,

hinchados por la ausencia del oxígeno,

muertos desconocidos que aceleran

el paso decisivo de la muerte.

De nadie a nadie llegan,

tristemente escupidos

a un país extranjero,

escupidos no sólo por el mar,

sino por la barbarie y la metralla.

 

El mar escupe muertos

sin identificar,

y nadie quiere muertos si son desconocidos,

si llegan a tu casa huyendo de una guerra

y vienen abrasados por la huida.

 

Es más fácil mirar para otro lado.

El mar sabrá por qué se deshace de ellos.

 

María José Valenzuela: Śpiewja psychiatrów”

 

 

Wiersz przetłumaczony przez Malwinę Wakułę (Uniwersytet Łódzki) i czytany przez Joannę Sapetę

 

ŚPIEWKA PSYCHIATRÓW

 

Psychiatria to jedyny interes,

w którym klient nigdy nie ma racji.

JODOROWSKY PRULLANSKY

 

Oznaczają cię numerem,

tak samo jak owce

w drodze na rzeź.

Przepisują ci pastylki,

żebyś śnił samotnie,

żebyś śpiewał w ciemności

i żebyś zapomniał,

po co tu przyszedłeś.

Owijają cię kablami,

obserwują twoją głowę,

jakby była polem bitwy.

Niektórzy, w nieskazitelnym kitlu,

powiedzą ci, że to delirium

albo schizofrenia

i dalej będą ci wypełniać

życie pastylkami,

numerami bez znaczenia,

śpiewkami bez nieba.

 

 

Leído por la autora

canción de los psiquiatras

 

La psiquiatría es el único negocio

donde el paciente nunca tiene la razón.

JODOROWSKY PRULLANSKY

 

Te marcan con un número,

igual que a las ovejas

camino al matadero.

Te recetan pastillas

para soñar a solas,

para cantar a oscuras,

y para que te olvides

por qué llegaste allí.

Te inundan con sus cables,

observan tu cabeza,

como si fuera un campo de batalla.

Algunos con su bata inmaculada,

te dicen que es delirio

o que es esquizofrenia

y te siguen llenando

la vida de pastillas,

de números sin lógica,

de canciones sin cielo.

 

 

Juan Frau García: “Ciało obce”

 

 

Wiersz przetłumaczony przez Malwinę Wakułę (Uniwersytet Łódzki) i czytany przez Joannę Sapetę

 

Ciało obce

 

Być może jesteś tutaj przez przypadek,

ponieważ któregoś dnia chodziłem boso,

ponieważ chciałem mocno dotknąć świata

tam gdzie ty byłaś,

właśnie tego miejsca, w którym byłaś.

 

Być może powinienem wyłuskać cię ze skóry,

usunąć cię z niej ostrożnie,

lub pozwolić, by krew tryskała ile chce,

ile będzie trzeba,

ile rana sama będzie potrzebować.

 

Jesteś wewnątrz mnie,

nie da się zaprzeczyć,

 

ty, moja drzazga.

 

Jesteś wewnątrz mnie,

ciało obce,

które zawsze będzie sprawiać ból:

w środku, na zewnątrz.

 

 

Poema leído por el autor

 

Cuerpo extraño

 

Tal vez estás aquí por accidente,

porque yo anduve un día con los pies descalzos,

porque quise tocar con fuerza el mundo

allí donde tú estabas,

en el lugar exacto en el que estabas.

 

Tal vez debo alejarte de mi piel,

retirarte de ella con cuidado

o dejando que brote la sangre cuanto quiera,

cuanto sea preciso,

cuanto la herida misma solicite.

 

Estás dentro de mí,

es innegable,

 

tú, mi astilla.

 

Estás dentro de mí,

un cuerpo extraño

que siempre va a doler:

adentro, afuera.